Alkohol
Nie wiem skąd jest w mojej głowie
Niczym narkotyczny moment
Ten stan kiedy sięgam
I po alkoholu tonę.
Po nim się świata nie boję
Każdy wróg dla mnie jest gnojem
I z łatwością pokonuję
Nawet największe wyboje.
Miałem perły lecz wypiłem
Wiatr halny porwał me chwile
Miałem nawet swe momenty
Z harnasiem kradłem motyle.
Z kasztelanem palisady
Stawiałem ciągle pijany
Bo uciekło co najlepsze
Od tej szklanej brudnej bramy.
Komentarze
Prześlij komentarz