8 czerwca

To 8 czerwca upadł gigant skrycie.
Wtedy świat się skoczył, a zaczęło życie
Gorzkie niczym piwo, rozlane jak kawa
Lecz Ona mówiła, że to ważna sprawa.

Serce bić przestało. Jedno. Mi najdroższe.
Choć to była wiosna, Bóg skończył Jej wątek.
Nigdy nie zapomnę jak się uśmiechała
I swe cenne rady w duszę mi wpajała.

Nastał 8 czerwca- roku dzień ostatni.
Ktoś zagrał brutalnie, sprawdził źle dziś karty.
Został czarny pomnik i kwiatki zwinięte
I Jej piękne oczy w ziemię twardą tknięte.

Boli to codziennie. Rana krwawi szczerze
Bo miało być lepiej... w bajki już nie wierzę.
W twardą rzeczywistość wiara łzy swe leje.
Wie, że On kroczy ze mną, gdzie wiatr wieje.

Choć bez pożegnania naga poszła z Bogiem,
A jej silne ręce przysypano prochem
Zawsze pozostanie oka mego częścią
Obiecała przecież zawsze być tu ze mną.

Komentarze

Popularne posty