Do pięciu razy sztuka
Najgorsze jest pierwszych pięć dni
Jest nadzieja ale wkrótce odchodzi
Przychodzi szósty i zbroisz się w odwagę
I obiecujesz nie szukać jej ponownie
Dlatego więc oddajesz jej ubrania
I stawiasz innej siódmego drinka
Który nie zmusza cię do zadzwonienia do niej
I chociaż spaliłeś wszystkie rzeczy
Które napisałeś przy jej boku
Nic nie pomaga ci o niej zapomnieć
To już ósma nieprzespana noc
A każda kolejna boli jeszcze bardziej
Dziwiąta butelka wódki nie znieczuliła
Nadal trzeźwy myślisz
"Jakim idiotą byłem że odeszła"
Ale miłość jest jak wojna
Wszystkie chwyty dozwolone
Jedeno wygrywa
Drugie krwawi
Jest nadzieja ale wkrótce odchodzi
Przychodzi szósty i zbroisz się w odwagę
I obiecujesz nie szukać jej ponownie
Dlatego więc oddajesz jej ubrania
I stawiasz innej siódmego drinka
Który nie zmusza cię do zadzwonienia do niej
I chociaż spaliłeś wszystkie rzeczy
Które napisałeś przy jej boku
Nic nie pomaga ci o niej zapomnieć
To już ósma nieprzespana noc
A każda kolejna boli jeszcze bardziej
Dziwiąta butelka wódki nie znieczuliła
Nadal trzeźwy myślisz
"Jakim idiotą byłem że odeszła"
Ale miłość jest jak wojna
Wszystkie chwyty dozwolone
Jedeno wygrywa
Drugie krwawi
Komentarze
Prześlij komentarz