Testament
Nie raz Boga już prosiłam,
By pozwolił mi polatać.
Chciałam, by pozwolił zniknąć,
W rękach nieść kawałki lata.
Niewidzialność trudna bywa,
Skutki muszę akceptować.
Wiatrem będę gładzić ręce,
Mroźnym śniegu głowę schowam.
Gdy odejdę już dla żywych,
Wświecie martwych będę wolna.
Będę słuchać głosu Boga
Niewidzialna i swawolna.
Wtedy spiszę wszystkie bajki,
wszystkie anegdoty z życia.
Nie nauczę się na błędach,
Będę żyła pełnią życia.
Będę śpiewać, choć nie umiem.
Skoczę z mostu, chodź się boję
I zdobędę nową ziemię,
Chodź ledwo na znanej stoję.
Będę piórem, długopisem.
Poznam wszystkie świata wiersze.
Pójdę na herbatkę w niebie
Z moim ulubionym wieszczem.
Będę tą, co zawsze byłam.
Zmienię się jeśli zapragnę.
Zrobię wszystko co pragnęłam.
W głębi będę chwalić Matkęm
Będę chodzić cała w chmurach,
Za życia tam była głowa.
Będę przy was moim sercem.
Wzrokiem żywa, chodź zraniona.
Tylko Bóg mnie tam powstrzyma,
Bóg i moja wyobraźnia.
Deszcz nie spadnie mi na włosy,
Wiecznie młoda, piękna, sprawna.
Babcia mi pokaż drogi.
Nie użyję autostrady.
Chcę do Boga iść na biało,
Biały kolor to ciekawy.
Gdy już skończę dla was życie
Nie drukuje zdjęcia w czerni.
Nie stawiajcie na komodzie,
Na kominku, w domu, w sieni.
Wydrukuj je w czerwieni.
Czerwień- miłość- wszystko może.
Niech stanie na parapecie,
W pełnym Słońcu, gdzieś przy oknie.
W ręce włóżcie bukiet kwiatów
Przewiązany mym różańcem.
W trumnie białej mnie połóżcie,
Moje wiersze mamie dajcie.
Proszę, grajcie marsz weselny
I piosenki latynoskie,
"Photograph" Read Sheerana,
"Loser like me", tak na koniec.
Rzeczy mych nie układajcie,
W nich od zawsze był bałagan.
I nie płaczcie na zbyt mocno
Bo w podróż tę idę sama.
Dół wykopcie na cmentarzu,
Pragnę leżeć gdzieś na górce.
Gdy chcesz płakać, zapamiętaj:
Mi też łzy spływają ciurkiem
By pozwolił mi polatać.
Chciałam, by pozwolił zniknąć,
W rękach nieść kawałki lata.
Niewidzialność trudna bywa,
Skutki muszę akceptować.
Wiatrem będę gładzić ręce,
Mroźnym śniegu głowę schowam.
Gdy odejdę już dla żywych,
Wświecie martwych będę wolna.
Będę słuchać głosu Boga
Niewidzialna i swawolna.
Wtedy spiszę wszystkie bajki,
wszystkie anegdoty z życia.
Nie nauczę się na błędach,
Będę żyła pełnią życia.
Będę śpiewać, choć nie umiem.
Skoczę z mostu, chodź się boję
I zdobędę nową ziemię,
Chodź ledwo na znanej stoję.
Będę piórem, długopisem.
Poznam wszystkie świata wiersze.
Pójdę na herbatkę w niebie
Z moim ulubionym wieszczem.
Będę tą, co zawsze byłam.
Zmienię się jeśli zapragnę.
Zrobię wszystko co pragnęłam.
W głębi będę chwalić Matkęm
Będę chodzić cała w chmurach,
Za życia tam była głowa.
Będę przy was moim sercem.
Wzrokiem żywa, chodź zraniona.
Tylko Bóg mnie tam powstrzyma,
Bóg i moja wyobraźnia.
Deszcz nie spadnie mi na włosy,
Wiecznie młoda, piękna, sprawna.
Babcia mi pokaż drogi.
Nie użyję autostrady.
Chcę do Boga iść na biało,
Biały kolor to ciekawy.
Gdy już skończę dla was życie
Nie drukuje zdjęcia w czerni.
Nie stawiajcie na komodzie,
Na kominku, w domu, w sieni.
Wydrukuj je w czerwieni.
Czerwień- miłość- wszystko może.
Niech stanie na parapecie,
W pełnym Słońcu, gdzieś przy oknie.
W ręce włóżcie bukiet kwiatów
Przewiązany mym różańcem.
W trumnie białej mnie połóżcie,
Moje wiersze mamie dajcie.
Proszę, grajcie marsz weselny
I piosenki latynoskie,
"Photograph" Read Sheerana,
"Loser like me", tak na koniec.
Rzeczy mych nie układajcie,
W nich od zawsze był bałagan.
I nie płaczcie na zbyt mocno
Bo w podróż tę idę sama.
Dół wykopcie na cmentarzu,
Pragnę leżeć gdzieś na górce.
Gdy chcesz płakać, zapamiętaj:
Mi też łzy spływają ciurkiem
Komentarze
Prześlij komentarz