deliverance.

Zaścielone, kwieciste płyty grobowe. Nasienia gwieździste w amplitudach szybując w stanie nieważkości. Kryjąc się przed krzywym odbiciem, w ostatnią noc przed pogrzebem onirycznego partyzanta. Ona przemierzy łąki, lasy. Nim zdążysz oczy przymrużyć, zamieszka na dnie Twojej duszy. Nocy letniej marzyła o perłach niewinnych, na jej szyi spawanej od czasu do czasu sielankowym kardamonem. Nie wie jak Tobie powiedzieć kocham, połyka swój wstyd spadając w odcinkach niełaskawego czasu. Spisuje swój testament pośród sierot i kalek. Każdą komórkę sercową chcę Ci powierzyć. I nim połączy Wasze groby powiędniały kwiat, nad gnijącym już zapachem rozkładających się kości, szlochać nad Waszym losem będą dzieci, złote samorodki. Ona po prostu nie wie jak Cię objąć, przyjmując w skromnych dawkach raz po razie Twe chłodne, obojętne spojrzenia. Swe uczucia dusząc pod kopułą ciężkich powiek, codziennie inną baśń Ci opowie. I niczym się piasek w klepsydrze razem z błotem uświęcającym przemierza. Tylko chichot demonów, będzie czas Wam tam uśmierzał.

Komentarze

Popularne posty