Justyna


Dziś pytam siebie co tu dzieje się?
Miałem Cię blisko, teraz jesteś przy nim.
Lecz rozdrapywać blizn nie jest dobre,
Krwawią mocniej.

Nie, nie przepraszam. Wiem- straciłem Cię.
Lecz co noc wraca ból nieujarzmiony.
Był dyktatorem, nie pozwolił iść.
Tak mocno bałem się, że mnie zostawisz.

Cztery lata od spotkania,
Trzy pocztówki i rozstanie.
W dwa miesiące zapomniałaś,
Wymieniłaś i kazałaś,
Czekać do 32 maja.

Dziś powtarzają na ulicach,
Że wierna jesteś tylko wiatru.
Temu co nic nie ułatwiał
I zawiewał gdzie nie chciałaś.

I nawet nie waż wrócić się,
By oddać życie temu, kto dziś martwy.
Samotność dobrze traktowała mnie.
Dziś świetnie znam nadane boskie prawa.

I nawet nie waż wrócić się!
Z moich popiołów zbudowałem wieżę.
Dziś całe kłamstwo spada w dół.
Nigdy nie zapomniałem Cię.
Proszę i błagam, odejdź w cień.

Dlaczego wracasz skoro ja chcę iść?
To jest zniszczenie, które teraz widzę.
Nie byłem dobry, by pochwalić mnie.
Kłamałaś zawsze, aż w to uwierzyłem.

Cztery życia obiecałaś.
Dwa Cię kocham, dwa nie widzę.
Obietnice uleciały,
Teraz nie chcę być wspaniałym,
A zapomnieć jako pierwszy.


Komentarze

Popularne posty