Ballada o smutnych lalkach
Był sobie kiedyś pewien mały sklepik,
co ściągał na siebie spojrzenia dzieci,
bo kolorowo tam było wielce,
co porywało dziecięce serce.
A w sklepie tamtym były regały,
a na tych regałach towar wspaniały.
Misie pluszowe odziane w serduszka,
tutaj kolejka, tam dobra wróżka.
Lecz najważniejsze laleczki były,
co w samym rogu sklepu się skryły.
Odziane w tiule, jedwabie, atłasy
prezentowały nieskromnie swe krasy.
Tutaj blond loczki, tam warkoczyki,
Wszędzie niesforne jasne kosmyki.
Niebieskie oczka, różowe usteczka,
Żadna odmiana nie jest konieczna.
Lecz nagle, co to, "jaka nieładna!",
przez inne lalki nazwana: "szkaradna".
Smutna laleczka stoi w kąciku,
łza mała spływa po jej poliku.
Stoi samotna i w ścianę wzrok wbija,
czuje się przez nie okrutnie niczyja.
Ma być sprzedana naprawdę tanio,
nikt nie chce lalki z włosami do ramion.
"A któż to widział, lalka brunetka",
"To żadna księżniczka, żadna kokietka",
"Te włosy krótkie, oczka brązowe"
dziwią się wszystkie lalki miejscowe.
"Jeszcze te piegi co ma na twarzy,
Niedopuszczalne, o takiej kto marzy?"
Lecz nagle do sklepu weszła Agatka
chcąc kupić lalkę za drobne od dziadka.
Przeszła pospiesznie koło blondynek,
nie widząc u lalek zdziwionych minek
spojrzała na naszą smutną brunetkę
i po pudełko wyciąga rękę.
"Jaka przepiękna, jakie ma włosy!
Te śliczne piegi, te inne oczy!"
Mała dziewczynka laleczkę kupiła
i przytuliła ją cała szczęśliwa.
Inne laleczki na półce zdziwione
chcąc szybko ukryć swe serca zranione,
zwróciły twarze prosto do ściany,
zastygly w smutku pełne urazy.
Jest jeden morał naszej ballady
czy człowiek brzydki, czy człowiek ładny,
każdy jest piękny na swoją miarę
czy inne ma włosy, czy inną "przywarę"
Komentarze
Prześlij komentarz