Testament

Nie jest sztuką wyjść, zatrzasnąć drzwi, bez wcześniejszego osuszenia na mych polikach łez.
W oku mgnienia, szybowała nad mym domem jak ptak, co adoracji wytoczył mi kres.
Płomień stłamsił wiatr północny i kości ścisk, trumna po dziadku w kącie stoi, słychać ciotek jęk.
Nie będzie światła nad mą duszą, gdy odejdzie ona.
A Przyszłość już na zawsze będzie mi spalona.

Komentarze

Popularne posty