Agonia
Niegdyś, niegdyś i tam się zarumieni najbledsza twarz.
Ku progów serca zawieje chłodem, zaszumi furtka, zwiędnie sad.
Szampan o północy straci swój urok, zmiesza się z wodą, załaknie was.
Jeden krok, jeden krok, przerwa, agonii myśli tłok, czas.
Potrzebuję przerwy.
Milion dróg usłanych różami.
I choć piękne Twe aleje są, to po cierniach nogi kaleczymy.
Aby złota dosięgnąć, aby w diament przesiąknąć.
Lecz o sprawiedliwość wciąż serce woła.
Przed chciwością Waszą się chowa.
Czas, czas, agonia.
Agonia myśli, puste lekarstwo już przestaje działać.
Rdza zarysowała szlaki na bogactwie Twym, co swych korzeni nie zasiało.
Kusiło zachłannych głupców, łaknących nieustającego dobrobytu.
Miłość się nie waha, i Ty dostąpisz jej zaszczytu.
Ku progów serca zawieje chłodem, zaszumi furtka, zwiędnie sad.
Szampan o północy straci swój urok, zmiesza się z wodą, załaknie was.
Jeden krok, jeden krok, przerwa, agonii myśli tłok, czas.
Potrzebuję przerwy.
Milion dróg usłanych różami.
I choć piękne Twe aleje są, to po cierniach nogi kaleczymy.
Aby złota dosięgnąć, aby w diament przesiąknąć.
Lecz o sprawiedliwość wciąż serce woła.
Przed chciwością Waszą się chowa.
Czas, czas, agonia.
Agonia myśli, puste lekarstwo już przestaje działać.
Rdza zarysowała szlaki na bogactwie Twym, co swych korzeni nie zasiało.
Kusiło zachłannych głupców, łaknących nieustającego dobrobytu.
Miłość się nie waha, i Ty dostąpisz jej zaszczytu.
Komentarze
Prześlij komentarz