Cisza
Cisza.
No prawie cisza, tylko mi bezdechu brakuje.
I kiedy słyszę ptaków śpiew za oknem, uciekam pod kołdrę, we śnie fantazje maluje.
Czuję ten mały niesmak, kiedy rano z kołdrą po podłodze się winę.
Świat poczeka, szkoła poczeka, życie też poczeka.
Ale przemijamy i temu nie zaprzeczymy.
Bo choćbyśmy mieli gwiazdkę błękitnemu niebu ukraść, to nie odwrócimy tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
O szlachetnej nazwie starzenia się, mijania, umierania.
Bo Bóg tak chciał.
On jest ponad to.
No prawie cisza, tylko mi bezdechu brakuje.
I kiedy słyszę ptaków śpiew za oknem, uciekam pod kołdrę, we śnie fantazje maluje.
Czuję ten mały niesmak, kiedy rano z kołdrą po podłodze się winę.
Świat poczeka, szkoła poczeka, życie też poczeka.
Ale przemijamy i temu nie zaprzeczymy.
Bo choćbyśmy mieli gwiazdkę błękitnemu niebu ukraść, to nie odwrócimy tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
O szlachetnej nazwie starzenia się, mijania, umierania.
Bo Bóg tak chciał.
On jest ponad to.
Komentarze
Prześlij komentarz