Świecie...
Ś w i e c i e
dlaczego kazałeś unieść mi ból na ramionach
stworzony z ludzkich niepowodzeń
i odpowiadać w bólu za ich znikający uśmiech
mam źle w głowie od nadmiaru wrażliwości
podły ś w i e c i e
wrzuciłeś mnie w otchłań słów niewyczerpanych
i uczuć pokazywanych na próżno
ś w i e c i e okrutny
chciałam Cię za bardzo
nie na pokaz, tylko dla siebie
Ty jak w teatrze grałeś różne role
i pokazywałeś wszelakie twarze
aż w końcu rozsypałeś mi się całkowicie
rozsypałeś
mnie
siebie
i życie
dlaczego kazałeś unieść mi ból na ramionach
stworzony z ludzkich niepowodzeń
i odpowiadać w bólu za ich znikający uśmiech
mam źle w głowie od nadmiaru wrażliwości
podły ś w i e c i e
wrzuciłeś mnie w otchłań słów niewyczerpanych
i uczuć pokazywanych na próżno
ś w i e c i e okrutny
chciałam Cię za bardzo
nie na pokaz, tylko dla siebie
Ty jak w teatrze grałeś różne role
i pokazywałeś wszelakie twarze
aż w końcu rozsypałeś mi się całkowicie
rozsypałeś
mnie
siebie
i życie
mn.
Komentarze
Prześlij komentarz