Dziewicze Mordy/Te Same Pocałunki
Ciągłe wiatry w jedną stronę.
Ciągle ptaki lecą oswobodzone.
Świeca zapłonęła w mojej duszy.
Me serce dumne, się przed Tobą kruszy.
Jestem przy Tobie.
Na w pół alfą, na w pół omegą.
Zeusem, co przy pośpiechu, zapomniał z niebios pioruny zabrać.
I na dnie duszy upchać.
Bezwzględnie Cię ranię, czekam aż się ostanie.
Gdzieś na talerzu z wielkiej uczty ostatek.
Po deserze jednak truciznę podajesz.
Z demonami sama przestajesz.
I taka się stajesz.
Chłodna i nieobecna.
Niezdolna do zobaczenia mnie.
Wśród szeregu wymienienia.
Relacja nasza jest jak herbaty gorzki smak, co bez cukru samotnie stygnie, wieczorem i rano - wszystko co mi dziś o Tobie przypomina, nie jest takie samo.
Komentarze
Prześlij komentarz