Martwa Poezja
Krwawy księżyc błądzi po nieboskłonie naszych światów
Trwoga zaklęta w mgłę osiada na twych kasztanowych włosach
Nie kwil przepiekna rusałko
Usłysz martwą poezję mego serca
Rozpal ogień w kręgu i przeczytaj me imię wspak
W mroku katedry powrócę
Przybędę w łunie, gdy twe ciało blade legnie na podłodze
Nawiedzę cię we śnie, albowiem to ja mam władze nad snami.
Ja, Morfeusz
Niewolnik mroku
Sługa ciemności
Kto poznał mą twarz, ten piekło zna
Ty, rusałka, pani serc umarłych romantyków
Przepiękna nimfa
Wśród piekielnego kręgu uśpiona
Czy przybyłaś do katedry by mnie zbawić?
Dla ciepła twej duszy powrócę z martwych
Rankiem poczujesz, że me dłonie delikatnie drapią twą szyję
Chłodny wiatr ze wsząd otuli twe drobne ciało
A z warg twych popłynie krew
Świt zdejmie ze mnie jezusowe przekleństwo
Zostaniemy niewolnikami samych siebie
Jeńcami namiętności
Więźniami miłości
Obdarzeni niezmieską rozkoszą w majowym słońcu
Przekroczymy granice dotyku
Przetańczymy tysiąc nocy
Zmienimy oblicza z minionych wieków
Albowiem na śmierć i życie będziemy złączeni
Nowym przekleństwem, które stanie się czarem
Mistyką rąk i tańcem ciał.
Ubóstwiana mroczna kochanko!
Pozostaniesz mym gotyckim przekleństwem
Na wieki wieków
Amen
Komentarze
Prześlij komentarz