O miłości i jej skutkach ubocznych.
Gdy byłam mała, słyszałam jak mama łka.
Złamała serce i dla mnie chciała je poskładać.
Poszłam do kuchni.
Zobaczyłam ojca.
Modlił się, choć nigdy tego nie robił.
Tego dnia obiecałam sobie:
"Nigdy nie napiszę wiersza miłosnego
O sobie, bo prawdziwa miłość nie istnieje".
Może kiedyś poczuję taką potrzebę w duszy?
Musiałabym znaleźć proste słowa...
Inaczej przekazałabym zły obraz.
Nie wierzę w księcia na białym koniu.
Nie wierzę w magiczną moc róży.
Chciałabym tylko kogoś, kto trzymałby mnie za rękę,
Aby napisać, że jesteś wyjątkiem od mojej reguły.
Złamała serce i dla mnie chciała je poskładać.
Poszłam do kuchni.
Zobaczyłam ojca.
Modlił się, choć nigdy tego nie robił.
Tego dnia obiecałam sobie:
"Nigdy nie napiszę wiersza miłosnego
O sobie, bo prawdziwa miłość nie istnieje".
Może kiedyś poczuję taką potrzebę w duszy?
Musiałabym znaleźć proste słowa...
Inaczej przekazałabym zły obraz.
Nie wierzę w księcia na białym koniu.
Nie wierzę w magiczną moc róży.
Chciałabym tylko kogoś, kto trzymałby mnie za rękę,
Aby napisać, że jesteś wyjątkiem od mojej reguły.
Komentarze
Prześlij komentarz