Do Any
Lubisz wystawiać na próbę
Za twe zwycięstwa muszę płacić własną krwią
Lecz miłość jest równa wojnie – wszystko można
We wszystkim byłaś najpierwsza
Kapitan barki którą dawno zniósł już prąd
Śpiewałaś niczym syrena…
I kłamałaś
Ja zapomnieć chcę:
Imię twojego pieska
I tamto pożegnanie…
Muszę iść
I choć ból obiecał że nie przejdzie nigdy
To następnym razem zginie w mgle
Chociaż mi wmawiali że przez ciebie żyję
Mylili się
Nie przychodź i nie błagaj
Bo już niepotrzebna
Zapomniana chwała
Zrozumiałem
Nauczyłem się nie płakać za nas
I choć tęsknię
Wiedz
Po tych wszystkich sprzeczkach wreszcie zapomniałem
Uwierz – ten kto bierze pierwszy
Nie jego wygrana
Próbowałem zyskać miłość wciąż udając
Sparzyłem się
Słodka a jednak pikantna
Głęboka płytka
Długa ta najkrótsza z dróg
Me serce musi już żebrać
Marznie z zimna
Wciąż pamiętam te:
Późnie nocne rozmowy
I każde pożegnanie pełne łez
Kiedyś obiecałaś
„Będę tutaj czekać”
A teraz w tym miejscu stoję sam
Zrobiłem już wszystko aby cię nie stracić
A nie ma cię
Komentarze
Prześlij komentarz