uniVERSum
Do mych Matek, Do mych Ojców.
Czy słyszycie me modły?
Zwracam się o pomoc, szukam łaski.
Czy słyszycie me modły?
W głębinach oceanu, odmętach ciemności.
Czy słyszycie me modły?
Natura nie wybiera, nie zna kompromisów.
Przepowiedziany jest nasz los.
Wszystko co krwią spowite, dotknie w końcu nas.
Ty nie broń się, ofiarę złóż.
Bestii Zła i nie patrz nigdy wstecz.
Czy śnimy jedynie o tym co dla nas łaskawe, czy nie boimy się jedynego słusznego wyjścia i połączenia z tym co prawdziwe.
Ty nie bój się, nie jesteś nigdy sam.
Twa krew, pierwiastek nosi zła.
Każdy swym losem włada, czasem dobrze a czasem źle.
Ta nowela życia, korzenie swe posiada w DNA.
Antyczne Anioły ofiarują kojącą krew.
Nie daj się zwieść przepowiedniom fałszywych proroków.
Prawdziwe jedynie to co w Tobie i mnie.
Czy łącząc siły, przezwyciężymy to?
Cel wszechobecnej egzystencji wymazany z mapy życia.
Wymagaj od siebie jedynie tego, co ofiaruje przeznaczenie ci.
I nie bój się, być jednostajną masą, co dom swój zna.
Jesteśmy duchami, marnym prochem, który kres swój zna.
Dąży do końca wiecznie.
Niech śmierć nie rozdziela nas, lecz łączy.
Boimy się przyznać, czego pragniemy.
To wiek dekadencji, nie patrz w niebo.
Zstąpi na Ciebie piorun, Jego Gniew.
Nie wiemy ile zostało nam i czy w ogóle istnieje czas.
Wyobraź sobie co spotka nas, gdy przeminie to, co wszyscy znamy.
Chłodny uścisk ojców niebieskich, dotyka duszy mej.
Boję się wrócić do tego co znam, nie chcę Was widzieć.
Odstąp, podmień i zniknij, tylko marne, szare ja, pustka aż po śmierci stan.
W mieście moich marzeń, wciąż brakuje pokoju.
Szukając oświecenia wciąż trafiam na trudne pytanie.
Aby znaleźć siebie i wpisać ten prawidłowy kod, który zakończy ten sen.
Pochłania mnie pustka i staję się wolnym duchem.
W ciemni tej, brakuje Cię.
Nie wrócę tam, splamię krwią dawny plan.
Na wieki, na wieki wieków.
Amen.
Czy słyszycie me modły?
Zwracam się o pomoc, szukam łaski.
Czy słyszycie me modły?
W głębinach oceanu, odmętach ciemności.
Czy słyszycie me modły?
Natura nie wybiera, nie zna kompromisów.
Przepowiedziany jest nasz los.
Wszystko co krwią spowite, dotknie w końcu nas.
Ty nie broń się, ofiarę złóż.
Bestii Zła i nie patrz nigdy wstecz.
Czy śnimy jedynie o tym co dla nas łaskawe, czy nie boimy się jedynego słusznego wyjścia i połączenia z tym co prawdziwe.
Ty nie bój się, nie jesteś nigdy sam.
Twa krew, pierwiastek nosi zła.
Każdy swym losem włada, czasem dobrze a czasem źle.
Ta nowela życia, korzenie swe posiada w DNA.
Antyczne Anioły ofiarują kojącą krew.
Nie daj się zwieść przepowiedniom fałszywych proroków.
Prawdziwe jedynie to co w Tobie i mnie.
Czy łącząc siły, przezwyciężymy to?
Cel wszechobecnej egzystencji wymazany z mapy życia.
Wymagaj od siebie jedynie tego, co ofiaruje przeznaczenie ci.
I nie bój się, być jednostajną masą, co dom swój zna.
Jesteśmy duchami, marnym prochem, który kres swój zna.
Dąży do końca wiecznie.
Niech śmierć nie rozdziela nas, lecz łączy.
Boimy się przyznać, czego pragniemy.
To wiek dekadencji, nie patrz w niebo.
Zstąpi na Ciebie piorun, Jego Gniew.
Nie wiemy ile zostało nam i czy w ogóle istnieje czas.
Wyobraź sobie co spotka nas, gdy przeminie to, co wszyscy znamy.
Chłodny uścisk ojców niebieskich, dotyka duszy mej.
Boję się wrócić do tego co znam, nie chcę Was widzieć.
Odstąp, podmień i zniknij, tylko marne, szare ja, pustka aż po śmierci stan.
W mieście moich marzeń, wciąż brakuje pokoju.
Szukając oświecenia wciąż trafiam na trudne pytanie.
Aby znaleźć siebie i wpisać ten prawidłowy kod, który zakończy ten sen.
Pochłania mnie pustka i staję się wolnym duchem.
W ciemni tej, brakuje Cię.
Nie wrócę tam, splamię krwią dawny plan.
Na wieki, na wieki wieków.
Amen.
Komentarze
Prześlij komentarz