Wiersz de la Libertad. Zwyczajnie nieprzygotowani
Kochanowski i Horacy pisali, że nie umrą ponieważ pozostanie
po nich ich sztuka.
Po mnie choć sztuka i tak pozostanie, nie umrę ponieważ
śmierć nie istnieje.
Gdy wy nazywać mnie będziecie umarłą, ja będę szczęśliwa u
Boga – wrócę do domu.
Kochanowski opłakiwał śmierć córki, podczas gdy powinien
opłakiwać swoje marne życie.
Człowiek choć wojownik często przegrywa ze słabościami, więc
życie smutniejsze jest od śmierci. Nieprawdaż?
Życie jest przedsionkiem, ciągłym przygotowywanie się do
najwspanialszego jego momentu.
Mówię o śmierci, ona bowiem rozpoczyna drogę powrotną do
Domu, do Tatusia.
Dlaczego więc się jej boimy i wątpimy w nią?
Myślę, że to przez to słowo „droga”, „podróż”.
Człowiek przed każdą długą wędrówką boi się czy wszystko
zabrał.
Na tę drogę, nie wiemy jednak co ze sobą zabrać, nie mamy gdzie spakować „potrzebnych” rzeczy.
I to jest nasz problem, dlatego czujemy się wiecznie
nieprzygotowani do śmierci.
Komentarze
Prześlij komentarz