Umieranie
Ginę codziennie
od strzału w tył głowy.
Krwawię
bezwolnie, dogłębnie od lat, do dziś dnia!
Nie mogę
patrzeć, a oczy wołają „Ratuj nas!”!
Do Argentyny
serce me gna gdy idzie sen.
Wiara, Nadzieja,
Słowa i to jedno jedyne Buenos Aires!
Choć ciałem
tu, to tam teraz umieram spokojnie!
Komentarze
Prześlij komentarz